728 x 90

Siedmiogodzinny lot… donikąd. Nowy trend w podróżowaniu?

Potrzebujesz ok. 3 min. aby przeczytać ten wpis
Siedmiogodzinny lot… donikąd. Nowy trend w podróżowaniu?

Siedmiogodzinne loty „donikąd” stały się prawdziwym hitem dla osób, które tęsknią za lataniem i podróżami.

Siedmiogodzinne loty „donikąd” są w dobie pandemii bardzo ciekawym sposobem na podniebne podróże. Jednym z takich lotów był ten zorganizowany przez australijskie linie lotnicze. Możliwe, że takie loty będą organizowane znacznie częściej.

Na czym polega siedmiogodzinny lot „donikąd”?

Australijskie linie Qantas stworzyły specjalne loty trwające aż 7 godzin. Pierwszy taki lot został zorganizowany samolotem Dreamliner 787. Nie jest to jednak lot bezcelowy. Linia lotnicza Quantas zaczęła organizować loty widokowe, które bardzo dobrze sprawdzają się w dobie koronawirusa. Linie lotnicze postanowiły sprzedawać bilety na loty, które zaczynałyby się i kończyły w tym samym porcie lotniczym. Są to loty dla osób, które tęsknią za podniebnymi podróżami, ale nie mogą z nich skorzystać w dobie pandemii. To nietypowa, ale bardzo ciekawa oferta lotów. Co ciekawe, bilety na loty zostały wyprzedane w zaledwie 10 minut od ogłoszenia przez linie lotnicze oferty.

Pierwszy lot QF787 wystartował z lotniska w Sydney 10 października i po siedmiogodzinnym locie samolot powrócił do tego samego portu. Cena takiej wycieczki kosztowała od 787 do 2787 dolarów australijskich, czyli 2 160-10 400 zł. Cena biletu uzależniona była od wybranej  klasy.

Loty widokowe jako ratunek dla linii lotniczych

Linie lotnicze mocno ucierpiały z powodu lockdownu, dlatego wiele firm zastanawia się nad organizowaniem takich lotów widokowych. Jak stwierdził sam dyrektor generalny linii Quantas, wiele osób tęskni za podróżami i wrażeniami, jakie dostarczane są przed loty samolotem. Loty widokowe mogą być więc świetną i przede wszystkim bezpieczną alternatywą. Czekając na otwarcie granic osoby tęskniące za lotami oraz podróżami na pewno będą chciały skorzystać z takich możliwości.

Trasa lotu widokowego była pętlą, która obejmowała Queensland oraz Gold Coast. Z pokładu samolotu można było również oglądać Walię oraz nieco odleglejsze rejony Australii. Również pasażerowie oglądali widoki na port w Sydney oraz Wielką Rafę Koralową. Przy dobrej pogodzie możliwe będzie również zobaczenie Uluru, czy Bondi Beach. Ogromnym plusem takich lotów jest brak kwarantanny po locie, która musiałaby być odbyta gdybyśmy lądowali w innym porcie lotniczym. 

Linie EVA Air z Tajwanu również rozpoczęły organizowanie takich lotów. Jeden z nich odbył się 8 sierpnia. Był to lot tematyczny, którego tematem przewodnim była słynna bajkowa kotka Hello Kitty. All Nippon Airways zorganizował krótki lot, który trwał 1,5 godziny, podczas którego pasażerowie mogli podziwiać Japonię.

Loty „donikąd” organizują głównie azjatyckie linie lotnicze, ale w innych krajach, w tym europejskich, firmy lotnicze również zastanawiają się nad takimi projektami. Jest wielu chętnych na podniebne podróże, ponieważ obecna sytuacja epidemiologiczna znacznie utrudnia nam noclegi i podróżowanie.

Tego typu loty są jednak dość kontrowersyjne ze względu na duże zużycie paliwa, a co za tym idzie – niekorzystnie wpływają na nasze środowisko. 

Loty „donikąd” są dość popularne i dzięki nim pasażerowie lepiej mogą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dla osób obawiających się o swoje zdrowie dyrektorzy firm lotniczych wydali oświadczenie, w którym zapewniają, że na pokładzie samolotu jest nikłe zagrożenie zarażenia się koronawirusem. Wszystkie miejsca dla pasażerów są odkażane, a  przed wejściem każdy pasażer ma mierzoną temperaturę. 

Anna Dobrut
Anna Dobrut
REDAKTOR
PROFIL

Polecane wpisy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *