728 x 90

Pierwszy telewizor ze składanym ekranem

Potrzebujesz ok. 4 min. aby przeczytać ten wpis
Pierwszy telewizor ze składanym ekranem

Technologia we współczesnych czasach postępuje niezwykle szybko. Dzisiaj poznamy ciekawostkę ze świata szklanych ekranów, która zrewolucjonizuje (bądź nie) ponownie nasze życie.

Jeszcze parę lat temu nikt nie wierzył, że internet będzie wpływał na grafik naszego dnia, a ludzie z wbitymi nosami w ekraniki telefonów będą stronić od realnego kontaktu z drugim człowiekiem. Co tym razem wymyśliła technologia?

O czym mowa?

Wyobraźcie sobie niezwykle funkcjonalny telewizor dla miłośników przestrzeni, wyskakujący z podłogi na zawołanie, z dużym ekranem, rozmiarowo wystarczającym każdemu pożeraczowi filmowych przygód w najwyższej jakości, wyposażony w najlepsze innowacje – ideał technologiczny, który nie zajmuje miejsca w naszych salonach, nie jest całodobowo narażony na dzikie pomysły naszych pociech, nie zagraca przestrzeni, ponieważ można go w każdej chwili łatwo i szybko schować. Brzmi jak science fiction, prawda?

M1

Firma technologiczna C SEED Entertainment z Austrii wyprodukowała pierwszy na świecie telewizor ze składanym ekranem, model M1. Ekran tego giganta (bo jak tu go inaczej nazwać?) mierzy sobie aż 165 cali, a wyposażony jest w najnowszą technologię 4k MicroLED – przewyższające ekrany OLED i przez niektórych uważaną za rewolucję w czystej postaci. Składa się z pionowych paneli, które po rozłożeniu scalają się w jednolity obraz, a po zakończeniu seansu można je łatwo schować w… podłogę. Do tego niebanalna moc głośników i mamy już cały obraz tego cuda.

Genialne i proste

Możemy zadawać sobie pytanie, dlaczego nikt wcześniej nie wpadł na podobny pomysł. W naszych małych mieszkaniach nie ma wystarczająco miejsca na wszystkie nasze plany wyposażenia, niejednokrotnie to właśnie metraż pokoju nie pozwala nam na większy gabarytowo telewizor. Owszem, jakieś dwa lata temu firma LG chwaliła się elastycznymi ekranami łamiącymi stereotyp prostego odbiornika, ale jakoś szczególnie nie zachwyciła odbiorców (ale zdania są podzielone). Owszem, umożliwiło to niektórym posiadaczom nietypowych rozmiarów pomieszczeń wreszcie dopasować ekran pod niedoskonałości ich ścian czy przestrzeni, graczom uzyskać idealne pole widzenia, ale wciąż nie rozwiązało zasadniczego problemu, choć firma ta nie rezygnuje i wymyśla kolejne udoskonalenia (tak więc może nas jeszcze czymś zaskoczyć).

Hit czy kit?

Czy w tym przypadku również mamy do czynienia ze słomianym zapałem? Śmiemy szczerze w to wątpić. Cała forma prezentuje się naprawdę solidnie i zadowoli każde, nawet wyrafinowane gusta. Niestety, jest to forma luksusowa, skierowana do określonych odbiorców, posiadaczy dużo większych portfeli.

No to teraz najgorsze

Co niewątpliwie przeraża, to niebotyczna cena tego wynalazku – ok. 1,5 mln złotych (400 000 dolarów). Trudno się jednak dziwić, w tym produkcie jest wszystko, o czym każdy kanapowiec marzył czy śnił – pakiet najnowszych rozwiązań i pomysłowości w jednej wygodnej formie. Warto także zaznaczyć, że do tej wspomnianej liczby należałoby jeszcze dodać koszty skomplikowanego montażu… W idealnym założeniu ekran ten po naciśnięciu guzika ma się wyłaniać z podłogi i rozpływać w jednolity obraz przed nami, szybko, sprawnie i niezwykle spektakularnie. W założeniu samych producentów (zresztą, na co przecież wskazuje cena), M1 ma być eleganckim wyposażeniem luksusowych domów lub elementem biznesowych lokalizacji [cseed.tv].

Telewizor przyszłości?

Cena tego produktu skutecznie podcina skrzydła przeciętnemu Kowalskiemu, ale patrząc na szybkość, z jaką rozwija się rynek, już niedługo powinniśmy doczekać się pierwszych wersji dostępnych w marketach. Miejmy nadzieję, że w nieco mniejszych wersjach i dużo niższych cenach. Trudno jednak stwierdzić, kiedy może to nastąpić, ale – uważamy, że wstępnie możemy pożegnać te nasze ścienne telewizory, bo niedługo nowa technologia wstąpi w nasze skromne progi.

Polecane wpisy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *